sobota, 23 lipca 2016

Tylko dla orłów (Bruno Schulz „Wyspa”, Fonografika)

Maciej Rybicki
("Projektor" - 1/2014)
Po trzech latach od ostatniej płyty „Nowy, lepszy człowiek”, w lutym 2013 r., nakładem wydawnictwa „Fonografika” ukazuje się czwarty longplay zespołu Bruno Schulz „Wyspa”. Materiał zarejestrowano w Hasselhoff Studio w Łodzi. Producentem i realizatorem nagrań jest Paweł Cieślak.
Entuzjastyczne recenzje najnowszej płyty – założonej w 2003 r. w Kielcach – grupy, w których autorzy wychwalają pod niebiosa nowatorstwo artystów (Karol Stolarek – śpiew, Marcin Regucki – gitara, Wit Zarębski – gitara basowa, Wojciech Czyszczoń – perkusja), kompletnie odmienną od poprzednich produkcji, jakże oryginalną stylistykę i wspaniałe melodie, wprawiają mnie w zadumę.
Oto krótki fragment takiej recenzji zamieszczony na stronie muzzo.pl: Mamy tu bowiem do czynienia ze spotkaniem eksperymentu i piosenki w jednym (...) by być bardziej obrazowym: ze spotkaniem mobilnej, chwytliwej i wyrazistej linii muzycznej z elektronicznym, galowym mundurem brzmienia, obwieszonym szarfami, orderami i subtelnym błyskiem srebrnych i złotych wiązań.
Człowiek czyta takie słowa i zastanawia się nad własną marnością. Bardzo poważnie się zastanawia, nad wizytą u laryngologa, nad nieuchwytnością muzyki i tekstu. I nagle pogrążony w zadumie, (szczególnie jeśli perspektywą jest wizyta u specjalisty i czas oczekiwania na nią) przypomina mu się film pt. „Złoto dla zuchwałych”. Dokładnie przypomina mi się jedna scena: bohaterowie docierają do rzeki, muszą przeprawić się na drugi brzeg. Z uwagi na fakt, że poruszają się czołgiem przejazd przez rzekę jest niemożliwy.
Jedyna droga do celu wiedzie przez znajdujący się nieopodal most. Most bardzo pilnie strzeżony przez Niemców. Alianci są w ofensywie. Most jest obiektem strategicznym. Nie ma czasu, trzeba szybko podjąć decyzję o przeprawie. I kiedy tak obradują nad ryzykiem operacji, most zostaje nagle zburzony przez alianckie lotnictwo. – I co my teraz zrobimy – pada pytanie. Pytanie, na które rozbrajającą odpowiedź zna jedynie sierżant Oddball (w tej roli Donald Sutherland). – Będziemy sobie intensywnie wyobrażać, że ten most tam dalej jest.

I ja właśnie intensywnie wyobrażam sobie, że „Wyspa” jest takim albumem-mostem. W zasadzie, brakiem tego mostu. Żeby zakończyć dywagacje – muzyczne i filmowe zarazem – stwierdzam, że jest płytą tylko dla orłów. Tylko nieliczni wybrańcy mogą docenić jej piękno i nowatorski eksperyment muzyków.

Ja do tej grupy się nie zaliczam. Popadam w depresje akustyczną. Nie ma we mnie ekspresji i euforii. Dlatego wracam do poprzednich albumów Bruno Schulz. Czego i Państwu życzę.