poniedziałek, 25 lipca 2016

Rzeczy, których nie można kupić (Juniors Band – Starachowice, „Jaki piękny jest świat”)

Aleksandra Sutowicz
("Projektor" - 5/2015)
O jazzie nie można mówić zbyt wiele, nie można mówić do przesady, jazzu należy słuchać i się nim delektować i upajać jak dobrym winem. Zatem słów może jednak więcej niż kilka, o najnowszej płycie Juniors Band – Starachowice „Jaki piękny jest świat, pod batutą Mirosława Gęborka, na której gościnnie wystąpili również Stanisław Soyka i Justyna Motylska.

Płyta to mieszanka stylów, nastrojów i interpretacji. Artyści świetnie dopasowali znane już utwory („Cud Niepamięci” czy tytułowe „What a Wonderfull Word”) i wykonali przemyślane, klimatyczne aranżacje, które z emocjonalnym wykonaniem wokalistów dały zjawiskowy, a niekiedy oniryczny efekt. Pojedyncze partie przechodzą z bluesowego rytmu, niekiedy są na granicy rocka progresywnego, jednak konsekwentnie każdy utwór to przede wszystkim jazzowa uczta. Swingowe kawałki fundują nam podróż w czasie, sprawiają, że chce się przenieść do Nowego Orleanu lat 20. i w jednej z knajpek na French Quarter posłuchać jak rodziły się legendarne improwizacje.

Chropowatość niektórych utworów słyszalna dzięki głośniejszym partiom saksofonowym, wydobywa z jazzu to, co najlepsze – dowolność interpretacji i nastrojów. Na płycie znajdują się ciekawe covery popularnych utworów. Zjawiskowe i nieśmiertelne „What a Wonderfull Word” Louisa Armstronga w wykonaniu duetu Motylska - Soyka, to połączenie subtelne i delikatne, jest jak spokojna tafla jeziora, na którym odbijają się gwiazdy, tu odbija się dobrze zgrany wokal z orkiestrą, której płynnie udało się przechodzić z dźwięków niskich do wysokich. Nie można też nie wspomnieć o kolejnej aranżacji słynnego „September” grupy Earth, Wind & Fire. Błyskawiczne zmiany tempa „ożywiają” cały album. Po spokojnych, czasem nieco nostalgicznych utworach mamy nagle gwałtowne czy wręcz nawet wybuchowe dźwięki. Słuchając tego coveru po raz pierwszy z niecierpliwością czekałam na to, co dyrygent zrobi z orkiestra, kiedy nastąpi wybuch. To podnoszenie napięcia z pewnością zostało podkreślone przez saksofon.

Jeśli chodzi o instrumenty to orkiestra Juniors Band – Starachowice na tym tle nie wychodzi przed szereg, nie stosuje nowości czy wręcz udziwnień. To dobry ruch moim zdaniem. Jest, zatem: pianino, saksofon, kontrabas, swoją obecność wyjawia także perkusja.

Płyta uspokaja. To jedna z pierwszych myśli, jakie przychodzą po odsłuchaniu już pierwszego kawałku. Po raz kolejny udowodniono, że muzyka łączy pokolenia. Juniors Band – Starachowice pokazał, że wcale nie trzeba radykalnych zabiegów by ożywić popularne kawałki. Jeden z tekstów, który śpiewa Stanisław Soyka brzmi są na tym świecie rzeczy, których nie można kupić, czasem wystarczy po prostu metrum 4/4.
Juniors Band – Starachowice, „Jaki piękny jest świat”, prod. Stowarzyszenie Przyjaciół Big Bandu „Juniors Band Starachowice, 2015.