niedziela, 24 lipca 2016

Chwila spokoju (Wolni ludzie, „Wolni ludzie”)

Emmanuella Robak
("Projektor" - 4/2015)
Wolni Ludzie to zespół, który uformował się ponad rok temu i przez ten krótki czas zdążył już zjednać sobie sporą grupę fanów, zagrać kilkadziesiąt koncertów, wystąpić w telewizji, ale przede wszystkim – nagrać materiał.
Grupę tworzy siedmiu muzyków: Kamil Sewerzyński (wokal, teksty), Marek Gawęcki (bas), Piotr Fuczyk (perkusja, didgeridoo), Oskar Wilman (gitara), Michał Mazur (gitara), Łukasz Fiałkowski (instrumenty perkusyjne), Filip Ciuruś (trąbka).
Muzyka Wolnych Ludzi to wywodząca się z nurtu reggae mieszanka brzmień roots'owych i blues-rockowych w nowoczesnych aranżacjach. Nie będę rozpatrywać ich twórczości w kategorii i w odniesieniu do innych wykonawców tej sceny, bo nie będę udawać znawcy gatunku, orientującego się w najnowszych trendach i wyznacznikach muzyki reggae. Wypowiem się jako słuchacz, jako pasjonat muzyki, który w dobrym materiale zawsze znajduje coś dla siebie.
Promocyjne wydawnictwo kieleckiej formacji, grającej autorskie reggae, to epka składająca się z pięciu utworów nagranych na przełomie 2014/2015 roku, zatytułowana po prostu „Wolni Ludzie”.
Na pierwszy plan – wokal. Kamil Sewerzyński ma niesamowicie ciekawą barwę głosu, przez co zwraca na siebie uwagę słuchacza, to po pierwsze. Po drugie, kto widział Kamila na żywo wie, jak charyzmatyczna jest to postać, która przyciąga widzów swoją energią i pozytywnym nastawieniem. Dzięki temu hasła, pod którymi podpisuje się zespół: miłość, równość, wolność i niezależność stają się wiarygodne. Widać to na koncercie, ale słychać to też na płycie. Kamil przekazuje emocje, które towarzyszą mu w tekstach, a ja przejmuję je dzięki pewności, która emanuje z jego głosu.
Na „drugi”/ pierwszy plan – muzyka. Za produkcję odpowiadają Marek Gawęcki i Piotr Fuczyk, czy więc można spodziewać się po tak doświadczonych i zdolnych muzykach, że coś będzie nieprecyzyjne, coś będzie stawać w opozycji do całości i zakłócać jej spójność? Nie ma na płycie zbędnych „zapychaczy”, granych „na siłę” solówek czy wstawek, które mają wypełnić jakąś pustkę. Są za to kompozycje bardzo dobre, do których na pewno zalicza się utwór „To nie tak”, „Chwila spokoju” (zdecydowanie mój numer jeden z epki) i „Nic nie zatrzyma mnie”, które od razu przyciągają uwagę przez swoją melodyczność. Jest też utwór bardzo ciekawy pod względem aranżacyjnym, nieprzewidywalny, zaskakujący a przez to bardzo intrygujący – „I know” i jest też taki, który najmniej przypadł mi do gustu, czyli „Nie poddawaj się”.
Słuchacz, oprócz muzyki, dostaje do ręki bardzo fajny digipack ze zdjęciami Łukasza Fiałkowskiego i projektem graficznym Mateusza Fuczyka. Gościnnie na płycie można usłyszeć Radosława Kupisa (klawisze) oraz Włodka Kiniorskiego (saksofon). Za realizację płyty odpowiada Wojtek Niebelski i Marek Wrona, a masteringiem zajął się Mariusz Dziurawiec.
Dobrze zagrane, dobrze zaśpiewane. Idealne na czas tego pędu, jaki jest wokół. Każdemu należy się „to uczucie, chwila” miłości, niezależności, wolności i…. „Chwila spokoju”.
Wolni ludzie, „Wolni ludzie” (ep), self-released, 2015.