sobota, 23 lipca 2016

Fire Flower, „Welcome”

Paweł Chmielewski
("Projektor" - 1/2013)
Kolejna płyta zespołu z kieleckiej Bazy Zbożowej. Po Strefie Ciszy i RokaFeler przyszedł czas na „Welcome” Fire Flower.
Na okładce (utrzymanej prawie wyłącznie w tonach sepii) widnieje stary, piętrowy dom, do którego idzie mała dziewczynka. To klimat jak z angielskiego horroru. Dlaczego? Kompozycjom powstałej w 2008 r. grupy (Justyna Jaszczyk – wokal, Jakub Bądel, Tomasz Jasiewicz – gitary, Jacek Aniołek – bas, Piotr Mondzik – perkusja) najbliżej do nurtu gotyckiego rocka z elementami metalu.
Recenzenci portali muzycznych wskazywali na inspirację grupami Epica, Nightwish. Mnie natomiast chodzi inne skojarzenie – Cranberries. Tak jak w utworach irlandzkiej formacji przeważają melodyjne, trochę mroczne kompozycje, dobre wykorzystanie gitarowych riffów, mocny głos wokalistki, brak formalnych eksperymentów. 
Co dalej? Trzeba tylko zaczekać jakiego ducha spotka dziewczynka wewnątrz opuszczonego domu.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza