poniedziałek, 25 lipca 2016

Drogowskaz jazzowej awangardy (Jakob Bro, „Hymnotic/Salmodisk”, ECM)

Łukasz Rakalski
("Projektor" - 5/2015)
„Hymnotic/Salmodisk” to już drugi w tym roku, autorski album Jakoba Bro – jednego z najbardziej utytułowanych duńskich gitarzystów jazzowych. 26 września był gwiazdą wieczoru tegorocznego Targi Kielce Jazz Festiwal „Memorial to Miles”.

Jakob Bro jest muzykiem awangardowym, nieustannie poszukującym nowej jakości w grze. Jak sam twierdzi, jego muzyka to próba znalezienia współczesnego brzmienia, bliskiego muzyce klasycznej, lecz jednocześnie odpowiadającego tembrowi ludzkiego głosu. Jego kariera nabrała tempa, gdy Paul Motian zaprosił go do swojego Electric Bebop Band. Ma na koncie 12 autorskich albumów, na których wystąpili muzycy tacy jak Lee Konitz, Bill Frisell, Kenny Wheeler, Kurt Rosenwinkel. Zagrał także na płycie „Dark Eyes” Tomasza Stańki z 2009 r., co sam skomentował, jako bardzo cenne doświadczenie.

Album „Hymnotic/Salmodisk” powstał dzięki skomponowaniu muzyki do poezji Petera Laugesena, wydanej już wcześniej pod tym samym tytułem. Jego forma jest bardzo konsekwentna. Pomiędzy kolejnymi tekstami znajdują się utwory instrumentalne. Na ich kształt ma wpływ masywne instrumentarium, w skład którego wchodzą dwa zestawy perkusyjne (Kresten Osgood, Jakob Høyer), trzy gitary basowe (Thomas Morgan, Anders Christensen, Nicolai Munch-Hansen), instrumenty klawiszowe (Nikolaj Torp Larsen) oraz trzy dęte (Jesper Zeuthen, Andrew D'Angelo, Chris Speed). 

Słuchając kolejnych utworów można szybko dojść do wniosku, że cała energia zespołu skierowana jest na kreowanie wyjątkowego brzmienia. Zdecydowanie, rytm odgrywa tu drugoplanową rolę. Właściwie, „Daybreak” to jedyny utwór, który posiada stały puls. Jego hipnotyczna linia basu szybko odsyła w odrębny stan świadomości. Jakob opowiada o swoich kompozycjach, jako próbie stworzenia tekstur dźwięku, które nakładają się na siebie w nieznany dla niego wcześniej sposób. Kieruje się przy tym swoim zmysłem estetycznym, tak by muzyka brzmiała dokładnie tak, jak lubi.

Próba scharakteryzowania jego kompozycji daje wiele do myślenia. Słynne powiedzenie: pisanie o muzyce jest jak tańczenie o architekturze jest w tym wypadku wyjątkowo trafne. Znajdują się tu akcenty muzyki elektronicznej, natomiast instrumenty dęte ze względu na swą „chrypę” nadają także pierwiastek muzyki ludowej. Ktoś nieuważny mógłby nazwać tę muzykę relaksacyjną, ponieważ jej niezwykły stopień złożoności i bogactwo detali można odkryć dopiero wtedy, gdy słuchacz poświęci jej dłuższą chwilę skupienia.

Trzeba przyznać, iż „Hymnotic/Salmodisk” jest tworem bardzo wytrawnym i odmiennym od poprzednich produkcji Jakoba. Aby się o tym przekonać, wystarczy odwiedzić jego oficjalną stronę, gdzie album jest dostępny do pobrania bez żadnych opłat. Dla tych, którzy nie znają jego twórczości polecam również poprzedni album „Gefion”, nagrany przez Jakob Bro Trio, które dopiero, co mogliśmy podziwiać na scenie Kieleckiego Centrum Kultury.

Jakob Bro, „Hymnotic/Salmodisk”, ECM, 2015.