sobota, 23 lipca 2016

Jazzowa miniatura (Dominik Wania Trio, „Ravel”, ForTune)

Łukasz Rakalski
("Projektor" - 4/2014)
W czerwcu 2013 r. Dominik Wania, pianista urodzony w Sanoku, wydał pierwszą płytę, sygnowaną własnym nazwiskiem, pt. „Ravel”. Zanim to nastąpiło, o jego wysokich zdolnościach jako muzyka sesyjnego zdążyło przekonać się już wielu czołowych muzyków polskiej i światowej sceny jazzowej.
Lista artystów, których wspomógł własnymi dźwiękami jest za długa, by przytoczyć ją w całości. Wśród gwiazd wielkiego formatu, z którymi współpracował znajdują się m.in. Marcus Miller, Dave Liebman oraz Zbigniew Namysłowski. Sam stwierdził, iż ważnym etapem w jego karierze było granie w zespole Tomasza Stańki. Można go posłuchać również m.in. na najnowszej płycie Maćka Obary „Live in Manggha”.
Inspiracją do powstania debiutanckiego krążka jest pięcioczęściowa miniatura fortepianowa Maurice’a Ravela „Miroirs” („Zwierciadła”), ukończona w 1905 r. Płyta Wani to próba interpretacji dźwięków dzieła w języku muzyki jazzowej. W zadaniu tym towarzyszy Dominikowi kontrabasista Max Mucha i perkusista Dawid Fortuna. Mimo, iż Wania jest liderem zespołu, nie degraduje pozostałych członków do roli biernych akompaniatorów. Wręcz przeciwnie, słuchając całej płyty wyraźnie czuć, że wszyscy muzycy w równym stopniu wkładają wysiłek w budowanie napięcia. Odnaleźć można również fragmenty, gdzie każdy z nich przejmuje inicjatywę. W części drugiej – „Oiseaux Tristes” („Smutne ptaki”) fortepian i kontrabas wycofują się, pozostawiając perkusję na pierwszym planie, by mogła zrealizować swoje quasi solo. Natomiast część czwartą – „Alborada Del Gracioso” („Alborada trefnisia”) rozpoczyna ponad dwuminutowy wstęp a’capella w wykonaniu kontrabasu.
To, co jednak w największym stopniu zwraca uwagę, to niezwykła harmonia dźwięków płynących spod palców Dominika. Budowanie intrygujących, pełnych głębi współbrzmień jest moim zdaniem jego najsilniejszym atutem. Okraszone błyskotliwym rytmem, pełne dysonansów frazy są nośnikiem energii, która trzymała mnie w napięciu podczas słuchania części pierwszej – „Noctuelles” („Motyle nocne”). Dla odbiorcy, będącego obeznanym z jazzowymi współbrzmieniami, jest to prawdziwa uczta.
Inaczej ma się sprawa w przypadku pozostałych części. „Une Barque Sur l'Ocean” („Barka na oceanie”) to miejsce, gdzie brawurowe pasaże ustępują melancholijnemu nastrojowi. Spokojna melodia, imitująca dźwięk fal, skłania do refleksji, potęguje wrażenie przestrzeni. Podobnie, jak onomatopeiczne akordy w części ostatniej – „La Valle Des Cloches” („Dolina dzwonów”).
Można odnieść wrażenie, że Wania stara się nawiązywać do muzyki Ravela, unikając bycia dosłownym. Jego płyta to coś znacznie bardziej dojrzałego, niż próba dopasowania instrumentów sekcji rytmicznej do tematów muzyki klasycznej, co potwierdzają przyznane mu nagrody TVP Kultura „Gwarancja kultury 2014”, Fryderyk 2014 w kategorii Jazzowy Album Roku oraz Jazzowy Debiut Roku.
Dominik Wania Trio, „Ravel”, ForTune.