Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Baza Zbożowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Baza Zbożowa. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 24 lipca 2016

Święta w rytmie reggae

Krzysztof Krogulec
("Projektor" - 1/2015)
Pomimo natłoku przedświątecznych imprez, dosłownie zakotłowało się w kieleckiej Kotłowni od publiczności pragnącej posłuchać gorących rytmów reggae. Powiało wolnością, nie tylko od nazw obu występujących zespołów.
Fot. Krzysztof Krogulec
Koncert rozpoczęła „Reggae-owa Obecność Muzyczna” ADHDUB – grupa, która powstała w 2006 roku w klubie młodzieżowym „Wolna Strefa” i ostatnio została reaktywowana po blisko dwuletniej przerwie. Z pierwszego składu w ADHDUB pozostał: Piotr Krzemiński – gitara, wokal (Ankh, Almanah) oraz Kuba Kozioł – bas. Nowymi nabytkami są: gitarzysta Jan Krzemiński (gra też na perkusji w zespołach Gurza Siltrip, Hilary Mala, Ankh) oraz Michał Zapała wyjątkowo jako perkusista (obecnie Hilary Mala, ex Menomini).
Znacznie młodszym stażem, ale znakomitym brzmieniem doświadczonych muzyków, może się pochwalić działający zaledwie od pół roku zespół Wolni Ludzie. Grają autorskie reggae pod kierunkiem lidera, autora tekstów, charyzmatycznego wokalisty Kamila Sewerzyńskiego. Wspierają go znani kieleccy muzycy: Marek Gawęcki (gitara basowa), Piotr Fuczyk (perkusja), gitarzyści Oskar Wilman i Michał Mazur oraz Kuba Mazur i Łukasz Fiałkowski przy instrumentach perkusyjnych.
Wolni Ludzie zagrali ostatnio na noworocznym koncercie kolęd „Pokój ludziom dobrej woli” w kościele na Karczówce. „Jakimś cudem” kolędy w ich wykonaniu zawsze kończyły się w rytmie reggae.

sobota, 23 lipca 2016

Klub pełen ognia

Krzysztof Krogulec
("Projektor" - 5/2014)
Robi się coraz chłodniej, toteż przerwie klub „Kotłownia” w Bazie Zbożowej rozpoczął „muzyczny sezon grzewczy”. Na ruszcie-scenie pierwszego koncertu pojawiły się zespoły Karaz & the Fork i Wolni Ludzie wraz z kultowym ogniomistrzem Brylem czyli Robertem Brylewskim.
Fot. Krzysztof Krogulec
Po tradycyjnym „poślizgu” z rozpoczęciem imprezy (co publiczność wykorzystała na wizytę w kanapkowo-piwnym barku) „Kotłownię” opanował energetyczny rap starej szkoły. Liderujący różnym formacjom hip hopu Michał Karaz Krysiński, tym razem z zespołem Karaz & the Fork, pisząc najkrócej: dał czadu! Ekspresyjnym melorecytacjom towarzyszyły równie dynamiczne dźwięki, choćby gitary Adama Dąbka. – Ta piosenka nie ma refrenu – śpiewał rytmicznie Karaz – Po co refren tej piosence???
Włodzimierz Kinior Kinorski po raz kolejny w roli nie tylko muzyka, ale i konferansjera-wodzireja, zapowiadając na rozgrzanej już scenie następną grupę, apelował: poczujcie się jak Wolni Ludzie! Tak bowiem nazywa się supergrupa kilku pokoleń doświadczonych muzyków znanych kieleckich zespołów (m.in. MENOMINI, ANKH, ADHDUB), którzy wspólnie chcą grać jamajskie rytmy reggae. Teksty piosenek pisze wokalista Kamil MarleJah Sewerzyński, a w dobrze rozbudowanej sekcji rytmicznej przy mikrofonie wspiera go gitarzysta Piotr Krzemień Krzemiński (to on roznieca ogień na scenie!), przy klawiszach Łukasz Mazur, na basie Marek Diabeł Gawęcki a przy perkusji Piotr Funek Fuczyk.
Ilustracją pełnej spontaniczności zabawy w „Kotłowni” jest choćby fakt zaproszenia do mikrofonu „kogoś z widowni”. Pewna pani zaśpiewała z takim zaangażowaniem, że ustaliliśmy później wspólnie, że jest... światowej sławy gwiazdą.
Oliwy do koncertowego ognia dolał gość specjalny: Brylu czyli Robert Brylewski, gitarzysta takich kultowych kapel jak Armia, Brygada Kryzys, Izrael. Z takim doświadczeniem „palacza” i osobowością sceniczną nie miał problemów z rozgrzaniem publiczności „do białości”. Muzycy i widzowie szaleli!!!
W niezależnym klubie artystycznym, tej koncertowej „Kotłowni”, można było ogrzać się za darmo (wjazd free). Rozpalana ma być, co miesiąc imprezami pozytywnego myślenia, eksponującymi jaśniejszą i cieplejszą stronę życia.

Telefon do znajomych

Krzysztof Krogulec
("Projektor" - 4/2014)
Baza Zbożowa i jej klub „Kotłownia” są znakomitym miejscem na kameralne koncerty rockowe. Takie jak ten z udziałem trzech kieleckich kapel: Folya, Lose Control i Miryam.
Fot. Krzysztof Krogulec
Już przy pierwszych dźwiękach wszystko zaczęło drżeć, łącznie z publicznością, choć zespoły miały też w repertuarze także spokojniejsze kawałki. Jako pierwszy zagrał (i zaśpiewał po angielsku) całkowicie męski zespół Folya. Zaprezentował charakterystyczne dla siebie mocne brzmienia hard rocka z domieszką muzyki alternatywnej. Wystąpił w czteroosobowym składzie: Kamil Wojtczak – wokal i gitara, Rafał Baka – gitara basowa, Łukasz Pacan – perkusja Maciej Jurkowski – gitara. Jak sami przyznają inspiracją jest dla nich jest muzyka takich grup jak Metallica, Foo Fighters, Pink Floyd.
Kolejny, to najmłodszy, założony dwa lata temu, pięcioosobowy Lose Control o ciekawej prezencji scenicznej. Oto showman Paweł Makowski „Maku” (gitara solowa, wokal), przebojowy Michał Młynarczyk „Fryzjer” (gitara rytmiczna) i szalony Bartek Siemiński „Balon” (perkusja) pojawiają się na scenie w towarzystwie dwóch pań. Na gitarze basowej gra bowiem Jola Słońska „Malina”, a nową wokalistką jest Joanną Popik. Ważniejsza od prezencji jest całkowicie własna, autorska oferta muzyczno-tekstowa grupy. I tu pojawia się problem, bowiem choć utwory brzmią ciekawie i można wyłowić interesujące (choć nie zawsze cenzuralne...) kawałki tekstu, to ze zrozumieniem całości jest kłopot. Warto popracować nad akustyką lub wokalem, gdyż wydaje się, że zespół pod tym względem... traci kontrolę.
Na koniec scenę w „Kotłowni” opanowała najbardziej doświadczona, grająca (z przerwami) od dwunastu lat, sześcioosobowa grupa Miryam z wokalistką Małgorzatą Staszewską na czele. Towarzyszyli jej: Darek Góral – gitara basowa, Łukasz Klimaszewski – instrumenty klawiszowe, Sebastian Sypniewski – gitara, Marek Zapała – gitara oraz Filip Ciuruś – perkusja. Zespół przeniósł słuchaczy w świat gotyckiego metalu takimi utworami jak m.in. emanująca magią „Legenda o królestwie księżyca”.
Szkoda, że ten koncert w „Kotłowni” nie miał licznej widowni – na początku muzyków było więcej niż słuchaczy, ale wszyscy sięgnęli po telefony i ściągnęli znajomych.

Popiół albo diament (Totuart z Bazy Zbożowej)

Maciej Rybicki
("Projektor" - 1/2014)
Jedną z organizacji wspierających młodych artystów, która znalazła swe miejsce w Bazie Zbożowej jest Fundacja Barwienia Nadwyobraźni Totuart – założona w 2007 r. przez Ryszarda Turka.

Beyond the Rules

Jako motto przytoczone zostały słowa pierwszego menedżera Rolling Stones, Andrew Loog Oldhama: Poziom banalności zdarzeń artystycznych, rośnie wprost proporcjonalnie do stopnia otępienia mas. Trudno się z tym nie zgodzić. Zewsząd otaczają nas tysiące banalnych, nic nie znaczących zdarzeń artystycznych przeróżnej maści, które zaraz gdy się skończą, odchodzą w niebyt. Powiem więcej, niektóre z tych zdarzeń kończą się wcześniej. Mianowicie, kończą się, zanim się zaczną.
O co chodzi z tym „barwieniem nadwyobraźni”? – zadałem sobie pytanie. W rozumieniu Turka to budzenie najgłębszych pokładów wrażliwości, wyobraźni, i umiejętnością ich artykułowania artystycznego. Cel szczytny i piękny zarazem. W ciągu kilku lat grupka zapaleńców i ideowych szaleńców zakłada na terenie Bazy Zbożowej studio nagrań, adaptuje pomieszczenie, ściąga niezbędny sprzęt. Z pomieszczeń fundacji skorzystało już ponad dwustu wykonawców, zorganizowano dwadzieścia pięć koncertów. Gdy czytamy te słowa jest kilka dni po Dniach Otwartych Sali Koncertowo-Nagraniowej. Wstęp wolny. Gospodarz spotkania udzielał odpowiedzi na wszystkie pytania dotyczące tego miejsca. W planach jest również stworzenie zespołu pod batutą Turka, zespołu, który swoim niepokojem artystycznym będzie wskazywał nowe obszary muzyczne. Cokolwiek to znaczy – brzmi ciekawie.

W pomieszczeniach, którymi kieruje Fundacja Barwienia Nadwyobraźni ćwiczy teraz kilkanaście zespołów. Swoich sił próbują m.in.: Wiola Zapart, Leffler, Urban Eon, Rzeczniepospolita, Front, Rysiek Misiek, Elaboracja, ZJD, Minor Disaster, 3Maps.

Z Bazy Zbożowej wywodzą się również starzy wyjadacze Rock’A’Feler – kielecka formacja rockowa, której początki sięgają lat 80. minionego wieku. Perkusista Artur Adamczyk oraz basista Jacek Treter współtworzyli wtedy grupę Bluff. Do składu dołączyli gitarzyści Hubert Hen i Marek Zapała oraz wokalista Maciek Kułagowski. Zespół gra hard rocka w najlepszym stylu i robi to w sposób bardzo przekonujący.

Kolejny band z tej samej stajni – Fire Flower. Początki grupy sięgają roku 2008. Z uwagi na odmienne gusta i temperamenty muzyków otrzymujemy dawkę ciężkiego gitarowego brzmienia i subtelnych klimatów. Zapewne subtelność jest ściśle związana z postacią wokalistki Justyny Jaszczyk, która łagodzi instrumentalne aspiracje pozostałych muzyków: (Kuba Bądel – gitara, Tomasz Jasiewicz –gitara, Jacek Aniołek – bas, Piotr Mondzik – perkusja). W 2009 r. odnoszą pierwszy sukces – wyróżnienie na przeglądzie rockowym „Czysty Akord” oraz zdobywają „Muzycznego Scyzoryka”, w kategorii rock/metal. Wkrótce potem worek nagród i wyróżnień dla zespołu zdaje się nie mieć końca. W lutym 2012 r. wydają debiutancki album „Welcome”, za który również otrzymują „Muzycznego Scyzoryka”. Tym razem w kategorii – płyta.

Formacja o nieco gotyckim charakterze – Lily of the Valley. Skład tworzą Emmanuella „Arachna” Robak – teksty, wokal, keyboards, Ewa Karyś „Alilah” – keyboards, peformance, Ireneusz „Kiras” Kalwat – gitara. Mają za sobą już dwie płyty. W 2010 r. ukazał się debiutancki album zespołu „The sound of the moments”. Pod koniec 2011 r. światło ujrzał singiel „Recognise”. Trwają prace nad drugą płytą. Trio tworzy miszmasz muzyki elektronicznej i gitarowej. Gdybym chciał ich gdziekolwiek szufladkować, powiedziałbym jedno – clubghotic.

I na koniec kilka słów o moim faworycie – Beyond the Rules. Sami o sobie piszą bardzo skromnie: Jesteśmy kieleckim zespołem grającym rocka progresywnego. Maciej Czwartos – gitara, Krzysztof Gołąbek - gitara, Wiktor Rembielak – bas, Łukasz Czwartos – perkusja. Z ostatnich informacji, które zamieścili na Facebooku wynika, że do składu dołączył wokalista. Na razie postać jest ściśle tajna. Pracują nad aranżacjami utworów i partii wokalnych. Nie mają w dorobku żadnej płyty, poza koncertami na kilku lokalnych imprezach.

Długo zastanawiałem się, co napisać o muzyce Beyond the Rules. Kiedy odwiedziłem ich profil na Facebooku odpowiedź pojawiła się za sprawą perkusisty Łukasza Czwartosa. Z ciekawości obejrzałem filmik, który przedstawia jako żywo Łukasza, grającego nuta po nucie cover Dream Theater „The Dance of Eternity”. Czym dłużej oglądałem, tym bardziej dochodziłem do wniosku, że należy zdjąć czapkę z głowy i pokłonić się nisko. To co zobaczyłem i usłyszałem przeszło moje najśmielsze wyobrażenia. Stało się kompletnym dopełnieniem wszystkich kawałków, jakie do tej pory stworzyli.

Jeśli przyjąć, że w galopującym bezhołowiu artystycznym winniśmy poszukiwać diamentów, które mają rzeczywiście coś do powiedzenia i mogą na trwale zapisać się w historii muzyki (w gruncie rzeczy o to chodzi w działalności fundacji Totuart) – Beyond the Rules jest takim, jeszcze nie oszlifowanym diamentem.