czwartek, 24 listopada 2016

Szukam słów, by opisać wiarę, miłość i… ból (Kielecka piosenka autorska)

Sylwia Gawłowska
("Projektor" - 5/2016)
W wypowiedziach badaczy współczesnych tekstów kultury popularnej, do której zaliczamy twórczość piosenkową pojawiają się głosy sygnalizujące „rozmycie semantyczne”, któremu uległa szeroko rozumiana twórczość „piosenkarska”. Nieustanne przenikanie się muzycznych nurtów, potoczne definiowanie poszczególnych gatunków piosenki oraz nieugięte prawa przemysłu kulturowego, doprowadzają do zatarcia granic pomiędzy tym, co wysokie, a tym co niskie.

Istnieje jednak wyróżnik, decydujący o tym, czy wśród licznych prób twórczości słowno-muzycznej mamy do czynienia ze zjawiskiem autentycznym, reprezentującym jakość w sztuce. Mowa tu o „autorskości”. Rozstrzyga ona o swoistej nierozerwalności autora z twórczością. Posiada wymiar przekraczający kwestię autorstwa tekstu i muzyki, czy wykonania. „Autorskość” odnosi się do pojęcia charyzmy, oddziela piosenkę autorską od innych jej gatunków: piosenki literackiej, poezji śpiewanej, piosenki artystycznej etc.. „Autorskość” to nietypowy element, który sprawia, że piosenka – pomimo nowych interpretacji, wykonań oraz wcieleń nie traci kontaktu ze swoim autorem. W tym rozumieniu autorską twórczością określilibyśmy twórczość Grzegorza Ciechowskiego, Edyty Bartosiewicz, Tadeusza Nalepy, Piotra Bukartyka czy grupy Lao Che. A jak wygląda ta kwestia w przestrzeni twórców związanych z regionem świętokrzyskim? Czy wśród naszych artystów z kręgu, szeroko rozumianej, twórczości piosenkowej znajdziemy takich, których twórczość pretenduje do miana twórczości „autorskiej”?
 
Dusza niby skrzypce
Z pewnością „autorskość” jako najbardziej symptomatyczny wyróżnik jakości utworu słowno-muzycznego towarzyszyła twórczości kojarzonego z nurtem poezji śpiewanej Marka Tercza. „Jak pająk po nitce”, „Nie wydaj mnie na pożarcie smokom”, „Panta Rhei” czy „Dydaktyka” – to nieliczne z wielu piosenek Tercza, które doczekały się wykonań przez młodszych pokoleniowo wykonawców: Tomasza Steńczyka, Piotra Dąbrówkę, Roberta Kasprzyckiego czy Ilonę Sojdę (de facto nagrywającą właśnie pierwszą płytę). „Autorskość” twórczości Marka Tercza wykracza poza granice autorstwa tekstu, muzyki i sceniczności, która w silny sposób nawiązuje do bardowskiej estetyki wykonania, wpisując tę twórczość w potocznie rozumienie gatunku poezji śpiewanej. Jednak mamy tu do czynienia z tekstem o poetyckiej nadorganizacji, uwzględniającej kompozycję muzyczną – a więc z tekstem piosenkowym. Ten rodzaj korelacji sprawia, że piosenki Marka Tercza wychodzą poza potoczne rozumienie nurtu poezji śpiewanej – Śpiewam Wam, a dusza moja/ Niby skrzypce/ Do nieba, do nieba się wspina/ Jak pająk po nitce/ („Jak pająk po nitce”).

„Babcia” Blues
Analogiczna sytuacja towarzyszy twórczości blues-rockowego artysty Marka „Babci” Dubeltowiczna frontmana aktywnej w latach 80’. i reaktywowanej kilkakrotnie grupy Heaven Blues (koncertującej przed dwoma laty pod nazwą Nowa Rzecz). Podobnie jak w przypadku piosenek Marka Tercza – autorskość Marka „Babci” Dubeltowicza opiera się na swoistej niepowtarzalności scenicznego wykonania – charyzmie, która – zdawałoby się dość jednolitym kompozycjom bluesowym – nadaje wymiar wypowiedzi o wysokim kunszcie artystycznym – zarówno w zakresie warstwy słownej: Twe oczy jak zamglone,/ rozmarzone morze// Płynie do mnie/ Wędrówka rąk// po łące Twojej twarzy/ Jak cudownie jest// gdy płoną zmysły/ Gorejące wielkim ogniem// Rozpalają Ciebie/ I mnie// („Erotyk bardzo”), warstwy muzycznej, jak i wykonawczej. Niezwykle istotnym utworem Dubeltowicza, ze względu na tzw. tekst zaangażowany, jest powstała w 1987 r. piosenka „Człowieku, jak Ty nisko upadłeś”. Bezsprzecznie wpisuje się ona w nurt rockowego protest-songu. Wyrażona w tekście kontestacja, świat zrelatywizowanych wartości sprawia, że autorska wypowiedź Dubeltowicza staje się głosem pokolenia a przy tym, pomimo upływu 20 lat nie traci na aktualności. Człowieku! Jak Ty nisko upadłeś/ Nawet nie jest Ci wstyd…/ Za to,/ że każdy może napluć Ci w twarz/ A Ty nic nie powiesz, bo…/ Niczym głodny pies/ Od każdego weźmiesz kość.// („Człowieku”, 1985).

University of Freedom!
Jako autorską określić możemy twórczość nieistniejącego już dziś zespołu MENoMiNi. Stworzona przez nich piosenkowa jakość jest bezsprzeczna. Utwory z tekstami Michała Zapały oraz Sławomira „Kolki” Błacha w reggaeowych aranżacjach posiadały wymiar piosenek nie tyle lekkich i przyjemnych, a – co zdarza się nieczęsto – piosenek mądrych. Na wydanej w 2007 r. płycie „Z pierwszego tłoczenia” znajdziemy autorefleksyjne utwory odnoszące się do problematyki egzystencjalnej. Walory poetyckie tekstów oraz zawarta w nich myśl („Maj lof”, „Widzę Cię”, „Jazz”) w połączeniu ze stworzonym przez muzyków brzmieniem oraz charyzma i liryczność wokalu Michała Zapały stanowią o „autorskości” piosenek tej grupy. Sam nie wierzę sobie/ Nawet w połowie// Życie po sobie zamiatam/ Marnuję dzień za dniem// A to nie wraca…/ Nie śmiejcie się ze mnie!// Nie śmiejcie się ze mnie! (…) Buduję wolność/ mojego ołtarza// University of Freedom!// („MM RAP”)

„Mięso”, „Guwno” i Rock&roll
Interesującym zjawiskiem na kieleckiej scenie muzycznej była grupa Jedyna Maść. Publiczności ukazywała się ona pod różnymi postaciami. Jak to zwykle bywa – nie brakowało w tej formacji zmian osobowych. Jednak niezmienną, być może fundamentalną dla Jedynej Maści cechą był ironiczno-buńczuczny koncept estetyczny, stanowiący wspólny mianownik wszystkich piosenek zespołu. Już samo określenie „zespół towarzysko-pijący” czy „najlepszy zespół w Polsce” doskonale odzwierciedla osobniczą, przepełnioną sarkazem i pastiszem ideę kieleckiej formacji. Założony przez rysownika - Grzegorza Sobczaka oraz basistę Marka Wronę i gitarzystę Oskara Wilmana zespół, znalazł liczne grono odbiorców a nawet fanów. „Autorskość” Jedynej Maści objawiła się właśnie w tym szczególnym, przemyślanym koncepcie estetycznym, w którym rubaszność, rockowa aranżacja i sceniczny koloryt wykonawców spotykał się z wyrażaną w tekście bezkompromisową krytyką i inteligentnym – niejednokrotnie czarnym – humorem. Najwyraźniej ujawniającą się w tej twórczości kategorię stanowiła kategoria dystansu: Śmierć, moja własna śmierć/ Cierpienie i miłość – to wszystko już było/ Śmierć! Moja własna śmierć!// („Moja własna śmierć”) lub Jesteśmy smutni i źli/ Jesteśmy smutni i źli// Jesteśmy, jesteśmy… zmęczeni!/ („Zmęczony”); Chałturę robię tu/ Pracuję w KCK-u.// Magda, kochanie!/ Daj na wstrzymanie!// Chałturę robię tu…// („Chałturę robię tu”).

Powierzchowne rozumienie twórczości Jedynej Maści sprowadzić by nas mogło na manowce. Moglibyśmy ulec przekonaniu, że to twórczość banalna. W istocie mamy tu do czynienia z przemyślaną i konsekwentną wypowiedzią, w kpiarski sposób komentującą rzeczywistość społeczną, polityczną i gospodarczą. Odwaga, której z pewnością odmówić Jedynej Maści nie sposób, sprawia, że nie możemy pominąć tej twórczości rozpatrując „autorskość” piosenki w środowisku naszych lokalnych twórców.

I inni…
Na szlaku „autorskich” zjawisk piosenkowych na kieleckim gruncie pojawiają się wciąż zjawiska nowe: zespół Wolni Ludzie, SIE z charyzmatycznym Piotrem „Stiffem” Stefańskim na czele, Folya, 4 Acoustic, Zmiana Czasu. To dobry zwiastun i piękna nadzieja, że wśród bylejakości i lawiny pseudoartystycznych wypowiedzi wciąż rodzą się takie, w których poza tekstem i muzyką jest jeszcze … myśl.
*Tekst piosenki „Szukam słów” Kamila „MarleyJaha” Sewerzyńskiego.